Projekt - "Wyjazd do Auschwitz - Birkenau"

Suchy Las, październik 2014r.

Szanowni Państwo,

Pomysł wyjazdu do Auschwitz - Birkenau pojawił się podczas wizyty w Muzeum. Widok licznych grup młodzieży, niezwykle skupionych i będących pod wielkim wrażeniem miejsca, w którym się znaleźli skłonił mnie do podjęcia próby zorganizowania takiego wyjazdu również dla naszych gimnazjalistów. Wspólnie z Dyrektorem Gimnazjum uznaliśmy, że wyjazd taki ma nie tylko oczywistą wartość poznawczą. To również rodzaj swoistej lekcji o tym, co stać się może, gdy ludzie podporządkują się totalitarnej ideologii, gdy nie mająca żadnych racjonalnych podstaw, ale też nie znajdująca sprzeciwu chora „idea” poprowadzi do niewyobrażalnej zbrodni.

Dzisiaj – z ogromną pomocą Wójta Gminy Suchy Las, jesteśmy już po wstępnych ustaleniach odnośnie organizacji drugiego wyjazdu. Kolejnego – bo pomysł od początku opierał się na założeniu, że pobyt w Muzeum będzie miał cykliczny charakter. I co roku w maju wyjeżdżać będą kolejne roczniki (III klasy Gimnazjum).

Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć fragment listu otrzymanego od Pana Marka Zająca – Sekretarza Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej: „Wizyta w Auschwitz-Birkenau to nie tylko realizacja zobowiązania – przecież ostatnia i najważniejsza dla mordowanych była nadzieja, że ich los nie ulegnie zapomnieniu. Ale to także niezwykle ważne doświadczenie w edukacji i wychowaniu młodych ludzi. Podczas zwiedzania tego absolutnie unikalnego na skalę światową Miejsca Pamięci nie chodzi jedynie o wywołanie emocji smutku, żalu czy współczucia, ale przede wszystkim poczucia odpowiedzialności za siebie i innych. Imperatywu, aby zawsze sprzeciwiać się złu, bo w przeciwnym razie osiągnąć ono może rozmiary przerażające”.

Mam nadzieję, że dla naszych dzieci wyjazd do KL Auschwitz Birkenau będzie taką właśnie nauką na przyszłość.

 

Z poważaniem
Mikołaj Illukowicz
Przewodniczący Rady Rodziców

Opinia Pana Władysława Bartoszewskiego

Opinia Pana Władysława Bartoszewskiego

Przewodniczącego Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej

o projekcie

"Wyjazd do Auschwitz - Birkenau"


"Z wizytą w piekle" - Konkurs literacki 2017

Zwycięska praca Jana Czarneckiego, w konkursie literackim, do napisania której zainspirował ucznia warsztat ,,Zdradzony obywatel. Pamięci ofiar Holocaustu z Węgier":

Kompleks obozowy Auschwitz-Birkenau jest jednym z nielicznych miejsc, które zmieniły moje życie. Nie potrafię już uśmiechać się tak jak wcześniej. Jedzenie ma całkiem inny smak, a każda chwila życia w dobrobycie jest niebywałym darem od losu. Wizja historii obozu sprawia, iż w człowieku coś pęka. Cienka linia pomiędzy ludźmi a bestiami z najgorszych snów ulega zerwaniu. W oczach zwierząt, to my jesteśmy zwierzętami - teraz rozumiem.

Presja, którą owe miejsce wywiera na człowieku, jest niebywała. Przytłacza, rozdziera od środka. Sprawia, że chce się krzyczeć, lecz można to zrobić jedynie bezgłośnie, bo ściśnięte płuca oraz suchość w gardle wiążą wszelkie głosy pętem bezsilności.

Obozowa zieleń jest piękna. Zbyt piękna, gdy weźmiemy pod uwagę, że przed laty nie było jej wcale. Trawa, którą więźniowie wyjedli doszczętnie, ma dziś ujmującą barwę. Zielony dywan, nieprzebyte malachitowe morze wdzierające się na wybrzeże piekła. Wszystko jest tutaj zbyt łagodne. Natura działa wbrew historii. Mam wrażenie, że rośliny, które wyrosły na ziemi ożywionej krwią straceńców, powinny emanować cierpieniem. Niesłuchane jest, że droga wydeptana pod bramą, kamienie pod drutem kolczastym, drzewa nieopodal ogrodzenia – wszystko to stoi bez reakcji! Powinny lamentować! Czy ich natura nie jest przesycona śmiercią? Może przywykły, więc stoją nad zbiorczą mogiła narodu żydowskiego niczym SS-mann – już „TYLKO” wykonują swoją pracę.
Zrozumiałem jak łatwo jest manipulować ludźmi. Wystarczy jeden charyzmatyczny wódz, który porwie lud. W zaledwie dwie godziny wyda wyrok na miliony niewinnych ludzi, a następnie wpoi samozwańczemu narodowi wybranemu jego prawomocność. „Dobre kłamstwo jest jak magiczne zaklęcie” - sam to powiedział.

Żydów trzeba tępić! Niszczyć w zalążku! Dla dobra Rzeszy!

Naród uwierzył. Jak mógł nie uwierzyć? Po latach nauk, fałszywych dowodów na domniemane zbrodnie żydowskie.
Tak właśnie z człowieka zrobiono maszynę. Czynną i sprawną, by bronić swych ideałów. Czy na pewno swoich? Jakie to ma znaczenie? Grunt, by nie zadrżały im serca, gdy pojedynczym przypadkom zadrżą ręce.
Powróćmy do Auschwitz. Tutaj wciąż słuchać ciche bicie serc ludzi, którzy byli martwi za życia. Skazanych bez sądu. Ledwie ruchem ręki – w prawo, w lewo.
Nie słychać własnego serca. Wchodząc tutaj umierasz, a twój świat – bezpieczny, stały – upada niczym mury jerychońskie.
Trudno jest mi pisać to wszystko. Minęło sporo czasu, a ja wciąż jestem rozdarty, choć ukrywam to dobrze i nigdy nie powiem na głos. Wciąż mam przed oczami obraz „fabryki śmierci”. Wydaje mi się, że czasem w nocy widzę to dziecko na moich powiekach. Siedzi pod drutem kolczastym. Płacze nad ciałem matki. W pewnej chwili chwyta drut. Wtedy już nie łka. Jest szczęśliwe. Uciekło do niej. Sztywniejąc słyszy jeszcze strzał i krzyk Niemca. To bez znaczenia. Niebo jest czerwone, a pasiak w barwach tęczy.
Innym razem przychodzi dorosły. Patrzy przekrwionymi oczami. Ucieka, gdy chcę mu pomóc. Krzyczy gdy zadaję pytania. On nie chce ich słyszeć. Posłuszeństwo to priorytet. Zna bezprawny kodeks obozu.
Piszę , a mój zegarek wskazuje dwie minuty po pierwszej w nocy. Od noclegu w Auschwitz minęło trzynaście dni. Do dziś frustruje mnie myśl, że ja wyszedłem z obozu o własnych siłach. Oni wyszli przez komin, gdy już wyzwoliła ich praca. Wyzwoliła z człowieczeństwa, godności i życia.

 (...)
Na gwałtowny ruch ręką zerwały się
Stalowe charty.
Już rwą pierś,
Krwią piszą na ścianie
Arbeit Macht Frei

O zdradzony narodzie!
Krew twoja dla świata
Czar goryczy nie przelała...
(…)

Jan Czarnecki, Przed plutonem.

Wyjazd do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau 2016

Arbeit macht frei” - te znamienne słowa widnieją nad bramą do obozu Auschwitz. Z jednej strony dawały one ludziom, którzy drogę do Oświęcimia spędzili we wręcz nieludzkich warunkach, nadzieję, że to naprawdę jest jedynie obóz pracy. Myśleli, że trochę popracują i wyjdą. Niestety tak nie było. Prawda była dużo bardziej okrutna. Obóz ten był miejscem, w którym zginęło ponad milion sto tysięcy osób. Stwierdzenie, że praca może sprawić, że wrócą do swoich domów było parszywym kłamstwem. Jednak patrząc na to wyrażenie z innej perspektywy można stwierdzić, że jest ono po części prawdziwe. No bo przecież więźniowie odchodząc na łono Abrahama w pewnym sensie nareszcie odzyskiwali wolność. Nareszcie mogli uzyskać spokój. Na tamtym świecie bowiem nie dosięgał ich głód, choroby, ból, ani żadne inne problemy, z którymi musieli się zmagać w czasie wojny. Mogli nareszcie spotkać się ze swymi bliskimi, nierzadko również będącymi ofiarami nazistów. Jednak jest to bardzo delikatna sprawa i w żadnym stopniu nie jest to usprawiedliwienie dla hitlerowców.

Także i my - wszyscy uczniowie klas trzecich - mieliśmy okazję odwiedzić to jakże tragiczne miejsce. Miejsce, gdzie zostało zniszczonych tyle ludzkich istnień… Mieliśmy szansę oddać cześć wszystkim poległym i chociaż w pewnym stopniu pojąć to, co działo się w tamtych latach. Jednak nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć w pełni wydarzeń, które rozegrały się w Auschwitz-Birkenau.
Podczas tego, jakże trudnego, wyjazdu emocje były bardzo silne. Były łzy i niezrozumienie. Jak można dokonać czegoś tak strasznego? Dlaczego zginęło tu tyle niewinnych osób? Czy naprawdę w kilka chwil może runąć całe twoje życie? To tylko niektóre z pytań, które krążyły po naszych głowach. Wszyscy pochłonęła mgła refleksji.

Eksperymenty prowadzone na dzieciach i kobietach w ciąży, zabijanie w komorach gazowych, traktowanie ludzi jak zwierzęta, wytwarzanie dywanów z włosów zabitych… To tylko niektóre ze zbrodni, których dopuścili się hitlerowcy. Sprowadzali ludzi na samo dno. „Ja nie byłam człowiekiem, ja byłam tylko numerem”. To słowa jednej z więźniarek, która, jako jedna z nielicznych, przeżyła obóz. Wyrażają one tak wiele. Osoby, które trafiały do obozu pozbawiane zostały wszystkiego: rodziny, wszelkiego majątku, przyjaciół, domu, tożsamości i życia. Zostawała im wiara, nadzieja i miłość. Chociaż często bywało tak, że i to tracili.

Najbardziej wyrachowana zbrodnia w dziejach ludzkości. Tak bym to nazwała. Wszystko wyliczone, nic się nie marnowało. Każda rzecz odebrana osobie, która była brana do obozu stawała się własnością III Rzeszy. Na początku przetrzymywano je na terenie obozu. Wszystko było posegregowane. Buty do butów, okulary do okularów, walizki do walizek. Następnie wywożono i rozdawano członkom narodu germańskiego. Przemyślane były nawet komory gazowe. Były w nich mniejsze pomieszczenia, które wykorzystywano, gdy uśmiercić chciano mniejszą liczbę osób. Po co przecież marnować gaz. W końcu do większego pomieszczenia należałoby wypuścić go więcej. Wszystko bardzo praktyczne, lecz zarazem jak niezmiernie okrutne.

Uważam, że za nami naprawdę ważna lekcja historii. Każdy Polak powinien to miejsce odwiedzić przynajmniej raz w życiu. Teraz przed nami stoi pewne zadanie. Musimy pamiętać o tym, co się wydarzyło przed laty i przekazywać tą wiedzę kolejnym pokoleniom. Co się wydarzyło, to się nie odstanie, ale wiedza pomoże nam zapobiec podobnym katastrofom w przyszłości. Nie możemy dopuścić do tego, aby ponownie stało się coś tak strasznego.

Niech w naszych sercach zapłonie iskra i niech nie zgaśnie póki i my nie zgaśniemy. Iskra ta niech będzie pamięcią, hołdem i walką. Walką o pokój i miłość.

Aleksandra Panek kl. IIIe

Zwycięska praca konkursowa w ramach projektu "Wyjazd do Auschwitz - Birkenau" z 2016 r.:


Oświęcim jako rozrachunek z sumieniem ludzkim

Pij,

Pij ocet.
Załóż,
Załóż koronę cierniową.

Za chwilę wejdziesz do komory
Pełnej gazu.
Aniołowie zabiorą Cię
Do nieba.
Nie zasługiwałeś na to,
Aby żyć.

Według naszej logiki nie jesteś człowiekiem.
Jesteś zwierzęciem.
Tak oto zabiję cię w imię
Rządu Rzeszy Niemieckiej.
Za co? Za bycie podczłowiekiem.
Za to, że musisz być zgładzony na zawsze
Z tej "ziemi".

"Przebaczam" powiedział Jezus.
"Już jutro będziesz ze mną w niebie.
Mały, ale Święty!"

Agata Stachowiak kl. IIId


Wyjazd do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau 2015

Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu jest jedynym w swoim rodzaju miejscem na świecie. Muzeum znajduje się na terenie byłego obozu utworzonego przez Niemców w połowie 1940r. i działającego do 1945r. Jest miejscem, które pamięta ludobójstwo i terror na tak ogromną skalę. Miliony ludzi straciły tam życie.

Śmierć to jedno. Ale TO było nowe oblicze śmierci. Pedantycznie przygotowane, zaawansowane technologicznie. Hitlerowcy – wywodzący się z narodu kompozytorów, literatów, artystów, filozofów, dali się ponieść wyniszczającej fali. Palili książki, nuty, obrazy i … ludzi.

Wszystko było robione wg ściśle określonego planu i niemieckiego porządku. Początkowo osoby przywożone do obozu miały zakładaną kartotekę, którą prowadzono od dnia przybycia do śmierci (często to nie był nawet cały dzień). Jako przyczynę śmierci wpisywano np. tyfus, zapalenie płuc, gangrenę … Żaden akt zgonu nie zawierał wpisu „rozstrzelany”, „powieszony”, „zagazowany i spalony”, „przeznaczony na surowiec dla przemysłu”.

A właśnie tak było. Tłuszcz, włosy, zęby (o złotych już nie wspomnę), a nawet tatuaże stanowiły surowce na mydło, tkaniny, peruki, abażury, biżuterię... Cały dobytek, który ludzie przywieźli ze sobą do obozu był od razu odbierany i segregowany. Odebrane przedmioty przewożono do Niemiec. Część cennych przedmiotów trafiała od razu do bogacących się esesmanów. To, co tam się działo przechodzi ludzkie pojęcie. W jednym z budynków muzeum zgromadzono hałdy włosów splecionych w warkocze, okularów, butów i innych osobistych przedmiotów, których hitlerowcy nie „zagospodarowali” w czasie działania obozu.

Byliśmy tam... Uczniowie wszystkich klas trzecich Gimnazjum im. Jana Pawła II w Suchym Lesie.

W maju bieżącego roku odwiedziliśmy scenę tego horroru. Odwiedziliśmy, bo takich miejsc się nie zwiedza. Mój kolega po powrocie napisał na swoim blogu:

„Co u mnie? Niedawno byłem w Auschwitz. Lekcja na całe życie. Na 100% pojadę tam jeszcze raz, ale sądzę, że mój wiek jest odpowiedni, żeby pojąć powagę sytuacji i to co w ogóle się tam działo. Właśnie w Oświęcimiu i Brzezince zrozumiałem, jak bardzo nasze obecne problemy są błahe.”

Dużo dowiedzieliśmy się o tragedii ludzi w obozie. Poznaliśmy liczbową „skuteczność” nazistowskiej machiny śmierci. Najbardziej obrazowym przykładem tej tragedii jest deportacja węgierskich Żydów. W 53 dni deportowano około 430 tysięcy Żydów z terenów Węgier, z czego ponad 75% zamordowano w komorach gazowych natychmiast po przybyciu do obozu.

Usłyszeliśmy też o sposobach zabijania w obozie. Bo nie była to Treblinka ani Bełżec, gdzie zabijano wyłącznie przez zagazowanie. Tutaj stosowano też bardziej „wyrafinowane” sposoby. Eksterminacja przez pracę-śmierć z wyczerpania, głodu. Więźniowie byli zatrudniani do pracy nie tylko wewnątrz obozu, ale też poza jego terenem. Pracowali dla największych ówcześnie niemieckich firm, w budownictwie, przy uprawie roli… Często też roboty wykonywane przez osadzonych w obozie były bezcelowe, tak jak kopanie rowów wokół ogrodzenia i ich ponowne zakopywanie dla samej sadystycznej satysfakcji nadzorców. Na więźniach przeprowadzano pseudomedyczne eksperymenty, przyczyniające się do zwiększenia cierpienia niewinnych dzieci i dorosłych.

Będąc w Auschwitz czułam ogromny ciężar. To było coś więcej niż zwykłe uczucie. Chodziłam dokładnie tam, gdzie 70 lat temu stopy stawiali skrajnie wycieńczeni ludzie, ogołoceni ze wszystkich rzeczy materialnych, z godności, z człowieczeństwa. Nasi przodkowie. Przy Ścianie Śmierci ziemia jest przesiąknięta ludzką krwią na głębokość dwóch metrów. Uczciliśmy pamięć zamordowanych chwilą ciszy, modlitwy i zapaliliśmy znicze.

Przed wystawą zatytułowaną „Szoa” przewodnik mówił nam o tym, że zobaczymy księgę z nazwiskami Żydów pomordowanych podczas Holocaustu (niestety, nazwisk wielu ofiar nie udało się ustalić) i będziemy mogli jej dotknąć, włożyć rękę między jej karty. Pomyślałam sobie: „Księgę? Niemożliwe. Przecież tych ludzi było za dużo na księgę. Poczekam i zobaczę.” To, co ujrzałam odebrało mi mowę. To nie była księga. Nie wiem jak to nazwać, bo nie ma odpowiedniego słowa. W wielkim pomieszczeniu znajduje się kilkadziesiąt ksiąg o wielkich rozmiarach.

Jak ludzie mogli zrobić innym coś takiego? Chciałoby się powiedzieć: niemożliwe. A jednak. Oby nikt nigdy nie dał ludzkości nowej sposobności do zadawania tego pytania.

 Klara Matuszczak kl. IIIg